Menu

Mademoiselle Blanka

Chwile z mojego życia zapisane w nutach najróżniejszych utworów muzycznych i oprawione komentarzem. Chcę podzielić się moimi zachwytami i frustracjami z każdym, kto ceni szczerość bardziej niż modę i... jest gotowy przeżyć coś niezwykłego.

Femme fatale

mademoiselleblanka
Kobiety... Nieustanna inspiracja artystów. Szkoda, że dla większości płci przeciwnej to wciąż na tyle nieziemskie istoty, że nadal uchodzą za czarownice=)Przesada? Mam nadzieję, że się mylę...

Zacznę od tego, że nie mogę się w kwestii kobiet wymądrzać, bo jestem jedną z nich i byłoby to nieobiektywne. Z drugiej strony powstało na ten temat już tyle koncepcji, że wszystko wydaje się być jedynie parafrazą słów poetów. Jedno jest pewne: od niepamiętnych czasów są one zarówno obiektem zainteresowania mężczyzn jak i naukowców.

Kultura wykształciła wiele wizerunków i ideałów kobiety: ascetyczna, blada i złotowłosa piękność średniowiecza, zamyślona i niedostępna dziewczyna z epoki romantyzmu, która niczym nimfa lub zjawa przynosi mężczyźnie jedynie cierpienie i tęsknotę. Wreszcie został nazwany też inny ,,typ" kobiet. Kobiet niezależnych, pięknych i prowadzących płeć przeciwną do nieuchronnej autodestrukcji. Oczywiście mowa tu o femme fatale...

Ten motyw jest niezwykle żywotny we wszystkich płaszczyznach sztuki.   ,, Będziesz teraz rujnować kogoś innego zamiast mnie/ Zła kobieto nie baw się już mną/ Czy nie życzyłabyś sobie widzieć mnie martwym?"- kto tak opisywał płeć piękną? Przytoczony tekst to fragmenty utworu Black Sabbath- ,, Evil woman". Właśnie ten zespół jest bohaterem mojej dzisiejszej notki.

Grupa powstała w 1968 roku w Birmingham jako kwartet założony przez grono przyjaciół: Anthonego( Tommy'ego) Lommi'ego, Williama( Billa) Warda, Johna (Ozzy) Osbourne'a i Terence'a( Geezera) Butlera. Muzycy są uważani za prekursorów haevy metalu. Chociaż ich skład się kilkakrotnie zmieniał, styl muzyczny i klimat ich utworów został zachowany. W latach dziewięćdziesiątych, kiedy zespół się ponownie połączył, a raczej wznowił swoją działalność, żeby udać sie w trasę koncertową, jedynym członkiem, który przetrwał w zespole wszystkie zmiany personalne był Anthony Lommi.

Z resztą to jemu Blach Sabbath zawdzięcza w dużej mierze swoje charakterystyczne brzmienie. Ma to związek z nieco dramatyczną historią. Mianowicie: Tommy pracując przy maszynie do cięcia blachy obciął sobie dwa opuszki palców w prawej ręce. Po tym incydencie  nie mógł grać na gitarze, dlatego zmniejszył napięcie strun obniżając ich tonację i zaczął używać metalowych nakładek na palce podczas gry. Niska tonacja gitary, ciężkie riffy w połączeniu z histerycznym głosem Osbourne'a nadała muzyce Black Sabbath pesymistyczny i zarazem wyrazisty nastrój. To zdecydowanie ich znak rozpoznawczy. Dołączając do tego jeszcze teksty ich piosenek, które mają charakter makabreski, a traktują zazwyczaj o tematach z pogranicza okultyzmu, mamy naprawdę niezwykle mocną mieszankę.

Co jeszcze można o nich powiedzieć? Bardzo dużo... Naprawdę nie chcę się rozpisywać na temat ich historii i geniuszu, ale o niektórych rzeczach po prostu nie można milczeć! Stworzyli oni aż 18 albumów studyjnych, z których większość jest pokrytych platyną i złotem, 6 albumów koncertowych i 7 kompilacji. Ta wyliczanka naprawdę robi na mnie wrażenie... 

Wracając do tematu notki. Piosenka, którą dzisiaj przedstawiam:,, Evil woman" to ich piąty singiel z pierwszej studyjnej płyty, wydanej 13.02.1970 przez Warner Brothers. Jak widać piątek trzynastego nie zaszkodził ich karierze i teraz mogą się cieszyć mianem legendy hardrocku i haevy metalu... Nic tylko pozazdrościć.

Życzę miłego słuchania i... mój mini-manifest do mężczyzn: ,, Kobiety są stworzone po to by je kochać, a nie rozumieć"( Oscar Wilde). Mam nadzieję, że przynajmniej ktoś to przeczyta, a jeszcze ktoś inny zapamięta( jakieś wyjątki w końcu istnieją!) =)

Blach Sabbath- ,, Evil woman"




© Mademoiselle Blanka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci